zamknij

Agnieszka Lilya Fałat

Świat, którego nie widzimy - choroba

2020-05-08

Zastanawiali się Państwo kiedyś po co nam choroba?

Ja codziennie w swojej praktyce spotykam osoby, które wspólnie ze mną poszukują odpowiedzi na to pytanie. I gdybym miała udzielić jednoznacznej odpowiedzi, to skłaniałabym się do stwierdzenia, że choroba jest po to, aby leczyć nas z oporu przed zmianą. Może to mało popularne stwierdzenie, ale to właśnie choroba zawsze wymusza w nas zmianę.

Choroba jest wykrzyknikiem, zwracaczem uwagi. Krzykiem naszego organizmu, który chce nam powiedzieć, że już czas najwyższy abyśmy zmienili coś w naszym życiu. Nie jest to stacja końcowa, a początek drogi do zrozumienia siebie. Wyobraźmy sobie, że choroba jest jak góra lodowa. I jak każda takowa około 85% powierzchni ma zanurzone pod wodą, a zaledwie 15% jej całości jest widoczne nad powierzchnią wody. W tym porównaniu nasze symptomy fizyczne, czyli schorzenia, bóle i dyskomforty to jest ta niewielka część, która wystaje ponad wodę. Powstała na skutek niewidzialnych gołym okiem, nierozpoznanych konfliktów wewnętrznych, stanowiących 85% zatopionej góry lodowej. To one właśnie tworzą i nadają kierunek naszym fizycznym schorzeniom. Według medycyny alternatywnej ciało i jego przypadłości są drogowskazem do odnalezienia prawdy o sobie. Ważne jest, abyśmy uzmysłowili sobie, że choroba jest rozwiązaniem naszego organizmu na zaistniałe wewnętrzne konflikty, a manifestuje się w ciele fizycznym dopiero na samym końcu.

Używając terminu konflikty wewnętrzne rozumiem przez to, wszystko to, z czym się w życiu nie zgadzamy i co nas w życiu boli, ogólne działanie wbrew sobie. Nasz brak akceptacji siebie, prowadzi do zmian na poziomie emocji (rośnie frustracja, niezadowolenie, szybciej wpadamy w gniew, czy mamy stany depresyjne), a dopiero na końcu pojawiają się zmiany w ciele fizycznym. 

Jak to wygląda w praktyce? Jako hipnoterapeuta mogę posłużyć się przykładami z mojego doświadczenia. Weźmy choćby utratę wzroku. W momencie kiedy nie masz siły już na coś patrzeć lub nie chcesz czegoś widzieć, rozwiązaniem takiego konfliktu będzie w pierwszej kolejności, utrata jakości wzroku, a jeśli nadal nie zmieni się twoje podejście do danej sytuacji, ponieważ np. nie możesz czegoś zaakceptować, doprowadzi to do całkowitej jego utraty. Dzieje się tak dlatego, że mózg ludzki, odpowiedzialny za kontrolę zmysłu wzroku - wyłączy go. Po to aby pomóc odłączyć Cię od tego z czym sobie nie radzisz i co generuje u Ciebie stres. Ponadto wykonuje Twoją wolę… nie chcesz czegoś dostrzec, proszę bardzo. Nasza świadomość nie ocenia. Pomaga jak może w najprostszy i najszybszy dla siebie sposób. Leczenie wzroku poprawi lub skoryguje jego stan, lecz nie usunie wewnętrznego konfliktu, który jest jego zaczątkiem, a ten nieuświadomiony spowoduje ponowne pogorszenie wzroku. Ponieważ Ty nadal nie możesz czegoś lub kogoś widzieć.

Chociaż medycyna akademicka radzi sobie z takimi przypadkami, jednakże leczy tylko skutek. Powód, dla którego zachorowaliśmy nadal pozostaje i jest ukryty w głębi nas samych. I to my sami, nikt inny, musimy go odkryć. Jeśli pozostawimy go pod powierzchnią, nasze ciało prędzej czy później przypomni nam o nim. W sposób jeszcze drastyczniejszy niż poprzednio. Jak w przykładzie powyżej. Najpierw słabnięcie wzroku, potem pogorszenie jego stanu, aż w końcu jego całkowita utrata.

Dlatego, gdy pojawia się choroba w ciele, zapytajmy siebie: jaki ból ona wyraża? Z czym się nie zgadzam? Czego nie chcę zaakceptować? Co jest powodem, że pojawiła się w moim życiu? I w końcu z jakiego oporu ona mnie leczy? Nie szukajmy przyczyn w innych, tylko w sobie. To my jesteśmy generatorem pozytywnych jak i negatywnych emocji, które wpływają na nasze samopoczucie fizyczne. Choroby nie należy się bać, chorobę należy zrozumieć. Gdy wystąpi, przypatrzmy się sobie, swojemu życiu. I uczciwie sobie odpowiedzmy, czy zgadzamy się z wszystkim co mnie w nim spotkało? Biorąc chorobę za punkt początkowy, podążajmy jak za nitką do kłębka i znajdźmy przyczynę. Wtedy tak naprawdę uleczymy siebie i nasze emocje. Pamiętajmy, że jeśli naprawdę chcemy wyzdrowieć potrzebujemy wyleczyć wewnętrzny ból, który jest w nas. W przeciwnym wypadku nawet najdroższe operacje nie pomogą. Jeśli chcemy żyć bez choroby potrzebujemy pokonać opór przed zmianą. My sami! Często w swojej praktyce słyszę „wolę umrzeć niż mu wybaczyć”. Przy takim nastawianiu nie liczyłabym na poprawę zdrowia, a już na pewno wyleczenie z nowotworu złośliwego, który jest emanacją złości i gniewu. To właśnie podejście pacjenta do terapii jest kluczem dlaczego niektóre sesje pomagają, a inne nie. Dlaczego jedni lekarze są w stanie wyleczyć, a inni nie. Wszystko zależy od pacjenta. Co zrozumie ze swojej choroby, czy wyciągnie właściwe wnioski. Wreszcie, najważniejsze, czy zaakceptuje, wybaczy sobie i innym, rezygnując z wewnętrznej walki.

Historia wielu osób pokazuje, że dopiero przejście przez ciężką, czasem śmiertelną chorobę albo bardzo poważny wypadek, doprowadziło daną osobę do odnalezienia prawdziwego sensu swojego istnienia. Te osoby mówią, że są wdzięczne za tą sytuację bo dzięki temu czują, że w końcu robią i myślą tak jak powinny. Zaryzykuję więc stwierdzenie za Jungiem, że choroba pojawia się nie po to by ją leczyć, ale po to by ona leczyła nas. Proszę jednak nie czekać na tak ekstremalne wydarzenia. Nasze ciało codziennie się z nami komunikuje. Nauczmy się z nim rozmawiać, a szybko odnajdziemy drogę do pełni zdrowia.

 

 


Chciałbyś pisać bloga na Rybnik.com.pl? Napisz do nas: redakcja@rybnik.com.pl

Agnieszka Lilya Fałat

Agnieszka Lilya Fałat

Agnieszka Lilya Fałat - hipnoterapeutka, trenerka mentalna, prezes Fundacji Renezis, autorka programu tv: „Świat, którego nie widzimy”

Redakcja Rybnik.com.pl nie odpowiada za treści oraz materiały publikowane przez użytkowników platformy blogowej. Treści i materiały publikowane przez Użytkowników stanowią prywatne opinie Użytkowników, za których publikacje Redakcja nie ponosi odpowiedzialności.

Oceń publikację: + 1 + 12 - 1 - 52

 

Komentarze (3):
  • ~Mateusz Kubis 2020-05-14 15:17:17

    Przepraszam, ale czy ma Pani jakiekolwiek badania to co Pani tu wypisuje? Bo z naukowego punktu widzenia, wygłasza tu Pani ogromne ilości rzeczy z nauką sprzecznych.

    17 0
  • ~Ag.Fałat 2020-05-20 13:21:59

    Dziękuję za pytanie.

    Wikipedii czytamy:
    Carl Gustaw Jung - szwajcarski psychiatra, psycholog, naukowiec.
    Kinezjologia - jest nauką zajmującą się ruchem ciała i człowieka
    Fizyka kwantowa- jej matematyczne ujęcie nosi nazwę mechaniki kwantowej i jest działem fizyki
    Dr.Hamer „5 praw natury” Nowa medycyna germańska

    Osiągnięcia tej nauki wykorzystuje .

    2 15
  • ~Mateusz Kubis 2020-05-25 15:48:38

    Pani Agnieszko, powołuje się Pani m.in. na osobę Ryke Hamera, człowieka, który wyrokiem sądu utracił prawo wykonywania zawodu, człowieka, którego tezy zostały obalone badaniami naukowymi, człowieka, co do którego podejrzewano silne zaburzenia psychiczne. Hamer wyznał publicznie pogląd, że AIDS nie istnieje i jest wynikiem spisku, do tego publicznie podważał sens szczepień uznając, że jest to sposób znakowania (chipowania) ludzi przez tajną organizację.
    Przepraszam, ale jeśli opiera swoją praktykę o tezy szarlatana jakim był Hamer to szczerze zaczynam mieć obawy czy Pani praktyka jest bezpieczna.
    Co do Cala Gustawa Junga, to wiele jego teorii do dziś jest mocno krytykowana, generalnie Jung był wybitnie kontrowersyjną postacią. Jednak ocena Junga to już temat na dłuższą dyskusję.

    16 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.