zamknij

Agnieszka Lilya Fałat

Świat, którego nie widzimy - marzenia

2020-06-03

Podążam tam gdzie są moje pragnienia. Odkąd jestem świadoma jak wielką moc mają moje myśli, jestem bardzo uważna w tym, co kreuję dla siebie. Wcześniej, zapewne jak każde dziecko, całkiem nieświadomie, przyciągałam do mojego życia przeróżne rzeczy i wydarzenia. Z zapałem i ufnością znanym najmłodszym, kreowałam swój świat, pragnąc drobiazgów, jak i snułam marzenia o przyszłości.

Nawet wtedy były one obarczone tym co jest według innych możliwe bądź nie, ich sugestiami i przekonaniami. Choć bądźmy szczerzy, żaden umysł nie jest tak odporny na racjonalne myślenie jak umysł dziecka. Więc i mi to nie przeszkadzało. Gdzieś podświadomie zdawałam sobie sprawę, że marzenia są to myśli puszczone niczym latawiec na wietrze, napędzane siłą naszych pragnień. Jedyne co trzeba zrobić to stworzyć je, wypuścić z ręki i pozwolić aby wszechświat, niczym wiatr porwał je do lotu ku spełnieniu. Zawsze miałam, to głębokie wewnętrzne zaufanie, że raz wypowiedziane życzenie - marzenie, nie potrzebuje być kontrolowane. Szczera intencja oraz zawierzenie, że to już się dokonało jest wystarczające. Powinniśmy pamiętać, że marzenia są realnym przejawem naszych nadziei i pragnień lecz również naszych obaw. Bardzo często w mojej pracy  słyszę stwierdzenie, że „gdybym wiedziała, że to tak  zadziała, dodałabym jedno zero więcej do wynagrodzenia”. Marzenia, czyli nasze myśli, są energią puszczoną i uruchamiającą tryby wszechświata. I tak, jak energia ręki, kreśli na papierze linijki tekstu, tak energia myśli tworzy dla nas naszą przyszłość. Wszechświat nie ocenia naszych myśli. Nie prosi o ich wyjaśnienie, nie dopytuje, czy aby na pewno? Bierze wszystko na poważnie, na Tak. I wykonuje nasze zamysły jeden do jednego. Kiedy nie spełnia się to o czym marzyliśmy, lub spełnia się w sposób niepełny lub wypaczony, dzieje się tak dlatego, że nasze myśli były obarczone lękiem, brakiem wiary i ufności w ich spełnienie, a sama realizacja życzenia mogłaby być dla nas nieekologiczna czyli niekorzystna. Bardzo lubię powiedzenie „celuj w gwiazdy, w najgorszym razie wylądujesz na księżycu”. I tu nasuwa mi się pewna historia. Jako, że snucie marzeń jest dla mnie wspaniałą drogą odkrywania życia, jak również jest to moja droga zawodowa, jestem coraz odważniejsza w ich projektowaniu. Czasem nawet „zakładam” się z wszechświatem, czy jest w stanie  zmaterializować to co ja wymyślę. Im marzenie jest bardziej abstrakcyjne i niewiarygodne tym szybciej się realizuje. Z tego względu, że nasz logiczny umysł nie może tego marzenia zablokować, gdyż nie ma wśród swoich danych żadnego punktu odniesienia. Nic z czym mógłby to połączyć. Fascynujące jest jak takie pragnienia się manifestują! Gdy moje kolejne marzenia się spełniały, rzuciłam wszechświatowi wyzwanie o pracy na Marsie. (dokładnie tak, ta czerwona planeta, póki co niedostępna dla ludzkości). Niespełna dwa miesiące później, wylądowałam wraz z rodziną na Wyspach Zielonego Przylądka. Jakże wielkie było moje zaskoczenie, gdy wysiadając z taksówki, noga moja stanęła na brunatnej ziemi, a wokół rozciągał się pagórkowaty teren obsypany czarnym piaskiem. Moja pierwsza myśl była „jestem na Marsie”. A ponieważ wyjazd ten, przypadał w okresie, kiedy moje zobowiązania zawodowe wymagały ode mnie kilku godzin dziennie pracy z laptopem – pracowałam na Marsie. Wedle życzenia! Półtora miesiąca od stworzenia do realizacji! Nie ma znaczenia w tej sytuacji, że nie byłam fizycznie na innej planecie. Istotne i najważniejsze były moje odczucia w tej sytuacji, moje poczucie, że czuję się jakbym tam wylądowała.  Dla mnie, moje marzenie ziściło się - dostałam odczucie jakbym pracowała na Marsie. Gdy nie ma w nas lęku i obaw oraz gdy nie warunkujemy na jakich zasadach marzenie ma się spełnić, szansę ich realizacji są o wiele większe i szybsze. To latawiec szybujący w powietrzu, grający ze strumieniem wiatru aby odnaleźć najlepszą dla nas wersję spełnienia naszego marzenia. Marzenia tak jak i myśli, kreują naszą rzeczywistość, bez względu na to, czy są pozytywne, czy negatywne. Ja skupiam się tylko na tych pozytywnych, ale jeśli jesteśmy przepełnieni smutkiem, goryczą i jeśli widzimy wszystko w czarnych barwach, takie będzie nasze życie.  Te myśli, też się realizują, tylko rzadziej spotykam osoby, które chciałyby wziąć odpowiedzialność za ich stworzenie. Jak już wspomniałam wszystko co myślimy się realizuje, czasami w większym bądź mniejszym zakresie - chodzi przecież o to, by utrzymać nas równocześnie przy życiu. Więc jeśli musisz się już czegoś obawiać, to bój się własnych negatywnych myśli. To nie jest kwestia szczęścia, tylko tego co myślimy. Pozytywne myśli - zawsze kreują pozytywne zdarzenia, negatywne myśli negatywne. Przykład pracy na Marsie nie jest jedyny jaki mogę tu Państwu przytoczyć. W mojej pracy zawsze najlepiej wychodziło mi snucie marzeń,to też mam swój przedmiot w szkole W OBRONIE MARZEŃ. Niemożliwe? A jednak. Zawsze uważałam, że umiejętności pozytywnego myślenia powinno się uczyć od najmłodszych lat, więc stworzyłam sobie przedmiot, który z powodzeniem, już od kilku lat, realizuję w szkołach na terenie całego kraju, a nawet zagranicy. Uwielbiam patrzeć, jak szybko i w jaki cudowny, niczym nie skrępowany sposób te marzenia się młodym realizują. Całe szczęście dzieci i młodzież jeszcze nie filtrują wszystkiego przez pryzmat co wypada, a co nie, co mogę stracić a co zyskać i czy jest to możliwe…. Czasami zakładamy się, z moimi uczniami, czy to marzenie się spełni. Jeszcze nie przegrałam. Zawsze się spełniają, jeśli nie ma w nich lęku. Wymarzony chłopak, poprawa relacji z ojczymem, podwyżka u pracodawcy - i to w zaledwie tydzień. Ktoś pytał mnie ostatnio jakie mam naukowe dowody, że jest tak jak mówię..? Odpowiadam: nie potrzebuję ich. Moje życie i realizacja marzeń osób, z którymi pracuję, jest moją nauką i dowodem jednocześnie.  Przywołując słowa Hermana Hesse „Nie ma innej rzeczywistości, prócz tej, którą nosimy w sobie” c.d.n 


Chciałbyś pisać bloga na Rybnik.com.pl? Napisz do nas: redakcja@rybnik.com.pl

Agnieszka Lilya Fałat

Agnieszka Lilya Fałat

Agnieszka Lilya Fałat - hipnoterapeutka, trenerka mentalna, prezes Fundacji Renezis, autorka programu tv: „Świat, którego nie widzimy”

Redakcja Rybnik.com.pl nie odpowiada za treści oraz materiały publikowane przez użytkowników platformy blogowej. Treści i materiały publikowane przez Użytkowników stanowią prywatne opinie Użytkowników, za których publikacje Redakcja nie ponosi odpowiedzialności.

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 72

 

Komentarze (1):
  • ~Mateusz Kubis 2020-06-10 07:16:42

    „Moje życie i realizacja marzeń osób, z którymi pracuję, jest moją nauką i dowodem jednocześnie."
    Rozumie Pani pojęcie dowodu anegdotycznego? Proponuję się z nim zapoznać nim zacznie Pani ochoczo interpretować wszystko wokoło w taki sposób by utwierdzać swoją tezę.
    Przeczytałem coś na miarę szarlatana Mateusza Grzesiaka, który twierdzi że leczy polipy siłą woli...

    16 3

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.